Ciśnienie – JazzArt Underground

Ciśnienie to kapela, która dobrze wie, do jakiego portu zmierza. Muzycy potrafią bardzo korzystnie ustawić żagle, by wiatr, który po drodze sieją, pchnął ich w odpowiednim kierunku. Takich płyt jak ta słucha się z przyjemnością, bo choć zespół zbiera burzę, czuć, że Katowiczanie potrafią przewidzieć w pełni konsekwencje swych poczynań. Kapitał muzyczny wypracowany przez sekcję rytmiczną złożoną z Kacpra Kowalczuka (perkusja) i Michała Paducha (gitara basowa) pozwala na szybkie skoki dynamiki. Ale jeśli miałbym wskazać narratora muzycznego, to najlepiej do tej roli pasowałby Maciej Klich. To właśnie dźwięki skrzypiec nadają tej płycie odpowiedniej wyporności i płynności. Zdarzają się oczywiście chwile, że kapitan usuwa się lekko w cień oddając się smyczkowej repetycjii, ale wtedy ster szybko przejmuje Michał Zdrzałek, który równie mocno urozmaica paletę dźwięków (przepiękny temat zagrany na waltorni w utworze „Same Trupy”). Aby z powodzeniem grać w tym zespole trzeba mieć naprawdę duże pokłady wyobraźni. Ale nie tylko po to, by kreować przed słuchaczem jazzową rzeczywistość. Czego można im naprawdę zazdrościć, to przede wszystkim fantazja, która wykorzystują do dekonstrukcji post-rockowych struktur. Właśnie na tym poletku ciśnienie podskakuje najwyżej i nie dziwi mnie fakt, że niektórzy podnoszą larum, że to polskie Swans. Tej kapeli są pisane wielkie przygody.