Welur – Cały Ten Senny Stuff

wleurr.jpgPabianice to miasto, które nie stwarza zbyt wielu powodów, by pisać o nim w kontekście muzyki. Dawno już chciałem pochwalić jakiś zespół ze swojego rodzinnego miasta, ale jednak brakowało niepodważalnych powodów. „Cały ten senny stuff” nie pozostawił we mnie większych wątpliwości, że mam oto do czynienia z materiałem, nad którym warto jest się pochylić. Tym bardziej, że Welur to towar na tyle luksusowy, że podziałkę na mapie trzeba kalibrować do wartości ogólnopolskiej, by w pełni oddać potencjał, jaki drzemie w tej kapeli.

„Cały ten senny stuff” to płyta, na której zespół pracę domową z noise rocka odrobił na tyle szybko i sprawnie, że czasu starczyło również na powtórzenie zagadnień związanych z shoegaze. Zdaję sobie sprawę oczywiście z tego, że takie „krzyżówki” stylistyczne w muzycznej przyrodzie są dostępne na porządku dziennym. Tym, co jednak wyróżnia Welur na tle innych kapel jest zdolność do kumulacji energii w sektorach spowitych dużą dozą noise popowych niedopowiedzeń. Jest to bardzo dogodne miejsce, które pozwala na gitarową ofensywę pod płaszczykiem lo-fi. Główną bohaterką tej płyty jest Wiara Wojtaszczyk – wokalistka i gitarzystka, która w zdroworozsądkowy sposób rozporządza riffami. Czasami zdarza się oczywiście, że jej palce wylądują na progu dobrze znanym i ogranym, ale dzieje się to na tyle rzadko, że wyświechtane porównania nie spędzają snu z powiek. Bezsprzecznie, o wiele częściej udaje się jej wyjść poza wzorzec, niż błądzić po kliszach przeszłości. Wystarczy posłuchać, jak sprawnie w utworze „cpink tide (afflux time)” z początkowego, mocno zagęszczonego przesteru, wyłania się melodia napędzana post-hardcorem. To debiut bardzo wysokiej próby, na którym sekcja rytmiczna nie ogranicza się tylko i wyłącznie do torowania drogi gitarze, i jeśli tylko pojawia się taka potrzeba, jest zdolna narzucić klaustrofobiczne wartości („kpax2”). Słychać, że wiedza na temat muzyki lat 90′ czerpana przez członków zespołu wywodzi się z bardzo różnych źródeł. Ten jakże szeroki zasób wiadomości pozwala kapeli sprawnie wepchnąć swoje trzy grosze pomiędzy luki w ramach gatunkowych. Tak się dzieje  chociażby w „soft fur + its smiles”, gdzie schematy omijane są z niebywałą gracją, a zagrywki Sonic Youth cieniowane są indie rockowym tuszem. Na takim podkładzie wielu się już wyłożyło, ale nie Wiara. Jej urocze wokale, które nie raz i nie dwa nonszalancko grzebane są w ścianie zgrzytów i pogłosów to wizytówka, o której ciężko jest zapomnieć.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s