Chryste Panie – Chryste Panie

a4265867479_10Chryste Panie to zespół, który wystrzega się zwiotczałego jazzu, niczym ognia piekielnego. Za pomocą kompulsywnego w swych poczynaniach saksofonu, kapela skutecznie rozrzedza krew. Dodajmy do tego kolorowe, chociaż przeważnie uciekające w czerń plamy syntezatorów, a ręce same złożą się do oklasków.  Na pewno nie jest to łatwa muzyka w odbiorze i w jakimś stopniu trzeba się z nią zsynchronizować, dlatego też dla zrównoważonego bilansu słuchaczowi podawany jest punkt zaczepienia w postaci bardziej stonowanej gry perkusji.

Z początku dla zachowania równowagi trochę ponarzekam. Trzeba mieć niezliczone pokłady kreatywności w sobie, żeby na swoim debiutanckim krążku osadzić ponad sześćdziesiąt minut muzyki i ani przez moment nie znużyć nią słuchacza. Zdarzają się oczywiście momenty w których aż chce się wymigać od słuchania, ale są to przestoje, które nie mogą ważyć na obrazie całej płyty. Zgadza się, przydałby się lekki drenaż pomysłów, bo miejscami syndrom syntezatorowego przesycenia archaicznym brzmieniem może drażnić („Przejście”). Przyznać jednak należy przy tym, że Panowie potrafią wytworzyć wokół siebie yassową aurę tajemnicy, którą modelują na swoich regułach. To, co nadaje tej płycie wyjątkowej estetyki to dźwięk barabanu Michała Stawarza, który funkcjonuje tutaj niczym sok trawienny, a każde jego kolejne nabicie stymuluje nowe, rytualne wyobrażenia. Kapela nie wstydzi się też zrzucić swój kraut rockowy płaszcz i działać w sposób iście ordynarny ponad podziałami rytmicznymi („Zajście”). Podkreślić należy, że bardzo spójnie tutaj przebiega proces transformacji muzycznej energii z jednego instrumentu na drugi. Wydaje się, że na takie niuanse bardzo mocno uwrażliwiony jest saksofonista Michał Małota, który szybko potrafi podchwycić trop narzucony mu przez kolegów i uzupełnić je o kluczowe sformułowania. Czasami potrafi on wskazać drogę słuchaczowi poprzez pojedynczy akcent, innym razem wytacza kilka niejednoznacznych sugestii, które w ogólnym rozrachunku prowadzą główną oś narracji. Ten album może i nie tworzy żadnej alternatywnej rzeczywistości, ale jest przepełniony frazami, które warto jest przytaczać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s