The Kurws – Alarm

36024621660_5f2c87effb_bPraca pod tytułem „muzyk” to nie sielanka. Pół biedy jeśli jest to projekt sygnowany tylko swoim nazwiskiem, gorzej sprawy się mają, kiedy chcesz stworzyć zespół i dobrać muzyków o podobnych, a przynajmniej zbliżonych zainteresowaniach stylistycznych. Wszystko po to, by czuć się w kapeli komfortowo i z niekrytą radością oczekiwać terminu najbliższej wspólnej próby. The Kurws wydaje się być zespołem, który na przestrzeni lat grając noise rocka, odnalazł w tym stylu zbiorowy interes i formę niewyzbytą z treści.

Krążek „Alarm” to płyta, która niszczy obiekt. Panowie nie stosując się do kodeksu pracy, nie znając przepisów BHP, prowadzą swój biznes na skraju kilku muzycznych rzeczywistości, często ocierając się o absurd ciężki do zdefiniowania. Grają już tak od blisko dziesięciu lat, a nikt im nie powiedział, że tak nie można, a przynajmniej nie wypada. Wrocławianie to mistrzowie kreatywnego księgowania, niepozbawionego jednak znamion agresji wywodzącej się z garażowego grania. Wszystko to sprawia, że wymuszenia i rozboje na tle jazzowym są tutaj na porządku dziennym. Ciężko jest zrozumieć, czemu tak mało osób w naszym kraju na to reaguje, przecież jest to granie nacechowane inwencją wykraczająca poza standard. Kapela pracując na akord potrafi w niebywale kreatywny sposób zaokrąglić rutynowe perkusyjne zagrywki, tak że aż szczęka opada i uszy kładzie się po sobie. Trudno jest się uodpornić na takie zagrania, szczególnie kiedy się podejdzie wystarczająco blisko. To muzyka pełna noise rockowej retoryki, osiąganej poprzez dysonans i „mimiczne” przebłyski poszczególnych muzyków, które powodują trzęsienia nie tylko na obrzeżach miast, choć właśnie tam dzwony biją najgłośniej. „Alarm” to krążek, który odbiera się podskórnie, na którym wstrząsy wtórne napędzane przez punktowe ataki saksofonowe są żartami rzucanymi na rozluźnienie. Zdarzają się ciężkostrawne suchary, ale jak na czterdzieści minut jest ich stosunkowo niewiele, bo Panowie dbają o dobrą atmosferę w pracy i ważą słowa na zamiary. Mam nadzieję, że kilka ciężkich głów po tym albumie poszuka na nich paragrafu, bo tak dalej być nie może. The Kurws to kapela, która odwala kawał „czarnej” roboty i zasługuje na publiczne uwielbienie. Ten ich psotny rock ma rację bytu na naszej szerokości geograficznej.

 

 

Jedna uwaga do wpisu “The Kurws – Alarm

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s