Phrenelith – Desolate Endscape


phrenelith-desolate-endscape-2017

Na scenie death metalowej ciężko jest znaleźć nowych bohaterów, jest to poletko zarezerwowane raczej dla starszych wyjadaczy. Piszę te słowa zdając sobie sprawę z tego, że Ulcerate to zespół, który w czubie ligowej tabeli utrzymuję się od dobrych kilku sezonów. To kapela z niepodważalną klasą, która zasłużyła sobie na taki los. Phrenelith są na początku drogi, ale wierzę, że za kilka lat o tym zespole będzie równie głośno.

Zdaję sobie sprawę, z tego iż wiara w metalu nie jest najcenniejszym z kruszców, ale tej kapeli byłem w stanie zaufać już od pierwszego numeru. „Desolate Endscape” to album, który chociaż jest mocno dotowany przez fińską szkołę death metalu to posiada także wkład własny. Z takim kapitałem jest o wiele łatwiej patrzeć w przyszłość. Ale na początku może skupmy się na przeszłości. Demilich lubisz? Od Purtenance nie stronisz? Tutaj poczujesz się jak w domu, bo kawałki, takiej jak „Deluge Of Ashes” czy „Defleshed in Ecstacy” działają niczym muzyczny portal, który przenosi w czasie i prowadzi gdzieś na stromy skraj metalu początku lat 90′. Ale nie jest to płyta wyłącznie dla tych, którzy z łopatą w ręku, lubią odkopywać trupy przeszłości. Kilka szkieletów znalazło się też w szafie. Phrenelith to kapela złożona z muzyków, którzy mają już pewne doświadczenie na scenie muzycznej. Żaden z załogantów nie grał jeszcze w zespole z pierwszej ligi, ale czuje się, iż każdy z osobna ma praktykę, która pozwala na zbudowanie wciągającego dialogu ze słuchaczem. Warto jest się w słuchać w grę gitarzysty. Mięsiste, gęste, a zarazem brutalne i nie pozbawione przestrzenności riffy budzące skojarzenia z Incantation to coś, czego nigdy sobie nie odmawiam. Większych zastrzeżeń raczej nie odnotowałem, jeśli już miałbym się o takie pokusić to wskazałbym basistę, który nie wyprowadza na tym albumie żadnej zapadającej w pamięć kontry. Zupełnie inaczej sprawy się mają jeśli chodzi o dyspozycje perkusisty, który kilka razy narzucił tempo, które może przyprawić słuchacza o kołatanie nie tylko serca, co wszelkich wnętrzności. „Desolate Endscape” to płyta, która ma w sobie moc sprawczą by przekonać niedowiarków, że czas krwawej rubieży w death metalu nie minął bezpowrotnie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s