New Rome – Somewhere


a0746895215_10

Na pikowanie w odmętach ambientu nigdy nie jest za późno. Tomasz Bednarczyk wygląda na doświadczonego pływaka, chociaż „Somewhere” to dopiero jego druga płyta. Zaufanie zaufaniem, ale warto jest jednak zainwestować w odpowiedni skafander. Zeskok z bezpiecznej platformy do zimnego zbiornika wodnego potrafi podnieść ciśnienie. Pełne zanurzenie w najnowszą propozycję New Rome jest najbardziej satysfakcjonujące, kiedy następuje pod osłoną nocy.

To właśnie wtedy obserwowanie pierwszych nieśmiałych oznak życia dostarcza największej satysfakcji. Tomek proponuje nam akwen, w którym roi się od meduz i homarów, a spiętrzone fale podsycane są zmiennym nurtem. Jest równie tajemniczo, co mrocznie, dlatego też wskazane jest korzystanie z podręcznej busoli. To może nas uchronić przed kursem kolizyjnym z kawałkami o twardej konstrukcji, takimi jak chociażby „Uncertain”. Z tymi nutami nie warto iść na wymianę ciosów, a raczej poddać się dronowej fali, która niesie ze sobą dużą ilość pyłów pulsujących rytmicznie. Nasz przewodnik to dobry obserwator – widzi to i wie, kiedy podarować słuchaczowi chwilę odpoczynku. Daje mu złapać drugi oddech, by za moment sycić go rześkim i podniosłym klimatem („Violet”). Płyta „Somewhere” nie powoduje wypieków na twarzy, daleko jej do żaru tropików, tym niemniej warto jest śledzić poczynania New Rome, bo prąd, którym podąża Tomek jest niesłychanie zaskakujący. Czekam na kolejne przypływy.

2 thoughts on “New Rome – Somewhere

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s