Immolation – Atonement


immolation-atonement-e1481717913616

O ja jebie. Od dawna chciałem zacząć notkę o muzyce od takich słów. Brak kultury? Możliwe, ale mając przed sobą taka sztukę trudno jest zachować resztki dobrego wychowania. Wydaje się, że najnowszy album Immolation to zadośćuczynienie za ich poprzednią płytę. Zrozummy się dobrze, prochu na nowo nie wymyśli, ale rdzeń „Atonement” jest naszpikowany death metalowym ołowiem, od którego trup ścięli się gęsto.

Zdawać by się mogło, że panowie uruchomili pamięć zbiorową zespołu i sięgnęli swoimi wspomnieniami do czasów „Close to a World Below”. Miejscami to ten sam potencjał, bo i arsenał riffów wydaje się być podobnej skali. Amerykanie skrupulatnie korzystają ze swojej starej zbrojowni, wydzielając ilość kul, tak by ich nikt nie posądził o próbę odcinania kuponów. Chwała im za to, bo jest to raczej próba rozsądnego pociągania za właściwe sznurki retrospekcji, by osiągać swoje własne cele. Zamiarem zapewne było lekkie odświeżenie formuły poprzez zażartą powtarzalność motywów i wprowadzenia pewnego rodzaju transu. Mowy nie ma jednak o uśpieniu słuchacza, a raczej o punktowym oznaczeniu swojego terytorium. Dysonans gitarowy miewa tutaj unikalny charakter. Taka intensywność przychodzi o wiele łatwiej, gdy za perkusja zasiada Steve Shalaty. Z takim zawodnikiem, który łączy technikę z intuicją o wiele łatwiej jest atakować, niż się bronić. Taki pęd do perfekcji sprawia, że„Atonement” śmiało można zestawiać z największym osiągnięciami zespołu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s