Angles 9 – Disappeared Behind the Sun


Dobrze, że są jeszcze na świecie jazzowe zespoły, które nie gardzą otwarcie rockową estetyką. Byty, które nie tylko wypełniają zamysł rozbudowanego metrum, ale też nie lekceważą bardziej radykalnych emocji. Ciesze się, że są jeszcze anioły, które nie stronią od takich uczuć. Raduje mnie fakt, że w zespole jest ich aż dziewięciu bo efekt ich wspólnych wyładowań fragmentami poraża.

Angels 9 już poprzednia płyta ustawili sobie wysoko poprzeczkę, jednak dopiero na najnowszej do drapali się do swojego własnego i niepowtarzalnego ja. Entuzjazm z jakim panowie zaczynają, jest godny pozazdroszczenia. Wpływ na to ma zapewne bezstresowe wychowanie sekcji rytmicznej, znanej również z Fire! Orchestra. Panowie Andreas Werliin i Johan Berthling to zgrany duet, któremu nie można odmówić sprawności w biegłym posługiwaniu się taktem. Trochę mniej kultury osobistej, z początku wykazuje Mattias Ståhl, który zaczyna z wysokiego C. Ale złego słowa na niego nie powiem, bo takie solo to miód na moje serce i sama radość. Liderem zespołu jest Martin Kuchen, który dzielnie spaja poczynania swoich kolegów w dźwięczny i harmonijny sposób. „Disappeared Behind the Sun” to album, który sprawia przyjemność, co prawda bardzo pozytywne wrażenie psuje ostania kompozycja „Love, Flee Thy House (In Breslau)”, ale nie zmienia faktu, że do tej płyty chce się wracać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s