Ewa Braun – Stereo


r-1920441-1252521971-jpeg

Ewa Braun to zjawisko trudne do odtworzenia. W zasadzie to energia muzyczna, która być może pojawia się tylko raz na kilka lat. Ktoś nawet może krzyknie, że to wartość nieodnawialna. Bardzo ciężko będzie się z nim nie zgodzić. Ten zespół miał tupet, by postawić swoje warunki istnienia. Ewka miała czelność wyprzedzać swoją epokę z uśmiechem na twarzy, przy tym nie robiąc sobie nic ze zgiełku, który ją otaczał.

Zacznijmy od tego, że grali przede wszystkim noise rocka. Po drugie mają w swej dyskografii sześć krążków długogrających. W mojej ocenie każda ich kolejna płyta była lepsza, niż poprzednia. Dziś rozprawie się ze Stereo. Płytą wydana w 2002 roku, tuż przed rozwiązaniem zespołu. Wydawać by się mogło, że zakończyli nagrywać u progu sukcesu. Ciekawe jak to jest być w zespole, który z albumu na album nagrywa lepsze utwory. Czy można to porównać do pracy w firmie, która z dnia na dzień otrzymuje, coraz to więcej zamówień na swoje wyroby? Muzyka to jednak wartość niepoliczalna. Oczywiście można to szacować poprzez ilość sprzedanych płyt, czy opchniętych koszulek, ale na dłuższą metę to droga donikąd. Tam do licha! Jest jeszcze coś takiego jak ludzka przyzwoitość, a ona podpowiada mnie, że za mało jest o Ewie w podręcznikach rockowych. Czy to dlatego, że z naszej bohaterki żadna przyzwoitka. Zdarzyło się, że podkradła motyw spod znaku Slint, zgrzytała gitarami niczym Unwound, ale bądźmy sprawiedliwi wtedy grabież była na porządku dziennym. Czy oskarżona robiła to w białych rękawiczkach? A skądże znowu. Zostawiała bezczelnie swoje odciski, na każdej kolejnej nucie. Zaś tam gdzie motoryka jej na to pozwalała rozwijała wątki w transowym nawyku, tym samym uciekając sprawiedliwości. Najlepszym przejawem tego co wyżej opisałem niech będzie utwór „Ptaki czują jesień”. Dla mnie to ucieczka w uciechę grania repetycyjnego, które zawiera treść długofalowego myślenia o niosącym się brzmieniu.

One thought on “Ewa Braun – Stereo

  1. Słuchałem kiedyś, ale widać z nienależytą uwagą, bo stwierdziłem, że niezłe i jakoś nie wracałem. Ale czuję w kościach, że wrócić wypada, i że to może być jak u Ścianką, czyli że w końcu doznam olśnienia i dostrzegę to, co inni widzieli od lat. Wczoraj były wprawki i już jakby chwytało.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s