Molly Nilsson – Owoce i Warzywa, Łódź (11.01.2014)


Molly

Klub wypełniony do ostatniego miejsca. Nawet Ci na końcu mają do sceny nie dalej niż sześć metrów. Atmosfera niemal tropikalna, ale do czasu. Dokładnie o 21 na scenie pojawia się Molly Nilsson. Szwedka z krwi i kości, która za sprawą zimnej falowego brzmienia, szybko schłodzi rozgrzane głowy słuchaczy.

W ciągu trzech kwadransów Molly zaprezentowała się jako w pełni ukształtowaną artystką, która radzi sobie w prostej, surowej i wymagającej dojrzałości piosenkowej formie. Cieszy fakt, że ciągle się rozwija, poszukuje, rzadko kiedy wdaje się w seanse spirytystyczne. A jeśli już decyduje się na taki krok, to duchy przeszłości przywołuje na swoich warunkach. Udaje się jej balansować między starą sztuką piosenki, a współczesną klubową wrażliwością. Stawia na muzykę wyciszoną i raczej spokojną. To dość ryzykowna konwencja – jest bardzo niewyraźna granica pomiędzy nastrojową ballada, a usypiającym nudziarstwem. Ale przy jej głosie trudno o sen, czy też jakiekolwiek oznaki znużenia. Raz kojący, za innym razem uciekający w neurotyczne stany świadomości. To typ wokalistki, która swoim głosem absorbuje uwagę od pierwszej sekundy. Nie ucieka też wzrokiem od publiczności, starając się każdego z osobna obdarować ciepłym spojrzeniem. Molly swój występ w głównej mierze oparła o kompozycje najnowsze, czyli te pochodzące z albumów „The Travels” i „History”. Z całą pewnością jednym z jaśniejszych punktów występu Szwedki był utwór „You Always Hurt the One You Love”. Podsumowując, już teraz można mówić o jednym z koncertów roku, niezwykle udanym pod wieloma względami. Molly z pewnością nie zniknie z upływem bieżących 12 miesięcy.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s